sobota, 26 października 2013

Bywam tu...

... często, wbrew pozorom ;) Ale lepiej nie gadać, jak się nie ma nic do powiedzenia ;) 
Poza tym, pojawiłam się w nowym miejscu, by nie zaśmiecać Rękoczynów. Na nowym blogu są zdjęcia mojego zbioru naparstków.
Działalność robótkowa chwilowo zamarła. Powód prozaiczny - brak chęci i sił chyba też... Ale zakupione wczoraj bazy do kaboszonów, krawatki i łańcuszki nie mogą leżeć w nieskończoność. Ktoś chce je nosić, więc trzeba wygonić lenia i brać się do pracy :) To maleńka wprawka przed czekającą mnie lawiną medalionów do zrobienia...


Zrobiłam też breloczki - domki. Dwa już gotowe, trzeci do skończenia jutro. I w poniedziałek pójdą w świat :)




Dla miłośników muzyki jeszcze stara piosenka. Kiedyś, to był Bajm ;)


I to by było na tyle :)

czwartek, 26 września 2013

Chyba zacznę...

... robić podsumowania miesiąca ;) Bardzo dawno mnie tutaj nie było.
 Ale wrzesień, to niełatwy czas dla nauczycielek przedszkola. Nowe dzieci i przejęci rodzice skutecznie wysysają pokłady energii, których zapas staram się skumulować podczas urlopu. Jeszcze nie minął miesiąc w pracy, a ja już jestem jak dętka ;) Zmęczenie odbiera ochotę nawet do siedzenia przy komputerze...
Ale...trochę zaglądałam tu i tam :) I, choć w blogowych zabawach raczej nie biorę udziału, skusiłam się na przepiękne naparstki u Agnieszki. Agnieszka ma ogromną kolekcję naparstków, niemal z całego świata. I to Ona zaraziła mnie swoją pasją :) Tym bardziej było mi miło, że naparstki od Niej zasiliły moje skromne zbiory :)

Piękne, nieprawdaż? :)

Ponieważ haftowana biżuteria cieszy się niesłabnącym powodzeniem, porzuciłam dla niej (czasowo :) haft krzyżykowy. To powstało we wrześniu:


Oglądaczy bloga lojalnie uprzedzam, że  w najbliższych postach także będą królować medaliony i wisiory :)

Na koniec oczywiście jakaś fajna piosenka. Z wielkim sentymentem wracam do tamtych lat, tamtej muzyki... 


I to by było na tyle :)

sobota, 31 sierpnia 2013

Po raz kolejny...

...haftowana biżuteria. Niestety, każdy gotowy egzemplarz w tempie ekspresowym opuszcza moje mieszkanie. Wiąże się to z pewnymi niedogodnościami, ponieważ zdjęcia medalionów najczęściej są robione w przedpokoju na kolanie. Oj, bardzo im się spieszy do wyjścia ;) 
Jutro wychodzą następne i, o ile nie zapomnę, zrobię im zdjęcia w świetle dziennym :)

fioletowo - lawendowo - wrzosowy
rudy

Więcej nie piszę, bo kto to będzie czytał ;) No, chyba że pewna stęskniona za moimi postami, sympatyczna Studentka :) 

Jeszcze piękna piosenka i znikam :)


I to by było na tyle :)

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Haftowana biżuteria...

... nadal powstaje. Co prawda, w ogromnie wolnym tempie, bo upały ciągle nie odpuszczają. Najbardziej dokucza mi duża wilgotność powietrza - wszystko się do człowieka klei :( Nie znoszę tego...
A kolejną przeszkodą w systematycznym przyroście haftów są książki, które podczas urlopu namiętnie czytam :) 
A oto i dwa następne maleństwa w kolorach nieba.
Turkusowy:


Granatowy:


Paskudne zdjęcia mi wyszły, niestety. Tak się znam na fotografii, że nawet nie wiem, dlaczego ;) 

Bardzo dziękuję za niezmiernie miłe komentarze pod poprzednim postem. Pokazane wcześniej medaliony są już u swoich nowych właścicielek. Życzę im przyjemnego noszenia ;)))

I to by było na tyle :)

niedziela, 28 lipca 2013

W taki upał...

... to nie wiadomo, co robić? U nas dzisiaj na termometrze, w cieniu, było 38 stopni. Afryka, to nie moje klimaty ;)
Po wczorajszej, rowerowej wycieczce (okupionej potwornym bólem głowy, ale jak ktoś myśli, że upał to nic strasznego, to ma za swoje) dziś stanowczo odmawiałam wystawiania nosa za drzwi ;) Tylko tyle, żeby Maksio załatwił wszystkie potrzeby i pędem - do domu!
Coś dłubię w hafcikach, ale niewiele. Wymodziłam kolejne wisiory, w kolorach według życzenia ich przyszłych właścicielek. Bo ja niezbyt biżuteryjna jestem ;)





Pozostaje mi jeszcze dokupić łańcuszki, zapinki i wówczas medaliony będą gotowe. Nadal za najgorszą robotę uważam przyklejanie haftu do tekturki i formowanie materiału w owal. Nie zawsze wychodzi to równiutko. Czasem coś upaćkam klejem (może klej mam niedobry?). 
Ale, maszyna tego nie robiła, to praca ręczna więc pewne niedoskonałości też mają swój urok ;)))

A muzycznie dziś nie będzie staroci, ale bardzo fajna nowość :)


I to by było na tyle :)

poniedziałek, 15 lipca 2013

Pierwszy dzień...

... wakacji należałoby jakoś uczcić! Zazwyczaj było to mycie okien, ale jeśli chodzi o okna, to umyłam je wcześniej i są czyste;) Zrobiłam więc pranie, obiad, ogarnęłam co nieco i ponawijałam sobie mulinę na bobinki. Tyle, że szkoda dnia na samo nawijanie... 
No więc rach ciach ciach i zrobiłam po raz pierwszy haftowaną biżuterię. Jakoś posklejałam to wszystko w całość, co wcale nie było ani łatwe, ani oczywiste, bo dopiero na końcu pracy widać, czy wszystko względnie pasuje. 
U mnie widać niedoskonałości, ale głównie na zdjęciu ;) W rzeczywistości niedoróbki nie są tak widoczne. Poza tym, to w końcu pierwsza taka praca. Mam nadzieję dojść do perfekcji ;)


 Podsumowując - o niebo łatwiej wyszywać obrazy, nawet te ogromne, niż tworzyć drobnicę typu breloczki czy medaliony. W wyszywaniu obrazków właściwie nigdy mnie nic nie zaskoczyło. A w haftowanych drobiazgach ciągle mam stres, że coś mi na koniec nie będzie pasować. Ale może potrzeba mi trochę adrenaliny ;)

A na koniec piosenka, która hitem raczej nie była. Udało się jej być w 1985 roku na Liście Przebojów Trójki przez 9 tygodni. Najwyżej - na 22 miejscu. Ale to wystarczyło, żeby zdążyła mi się spodobać :)


I to by było na tyle :)

środa, 10 lipca 2013

Prostują się...

...niektóre ścieżki ;) Otóż Maturzysta od dziś jest studentem. 
Po zaskakująco dobrze napisanej maturze pojawił się dylemat: co studiować, czy w ogóle studiować? Ponieważ Maturzysta chce studiować, to prawie trzy dni z życia były wyjęte, by: wybrać jakiś kierunek (na którym nie trzeba uczyć się chemii i fizyki), przeliczyć punkty, zastanowić się, co po takim kierunku można w życiu robić... 
Po wnikliwej analizie oferty edukacyjnej wrocławskich uczelni, matka Maturzysty doszła do wniosku, że to jest jedna wielka fabryka bezrobotnych :(
No, ale trudno, od dziś jestem szczęśliwą matką dwóch studentów :)
W poniedziałek można zaczynać wakacje :)


I to by było na tyle :)