sobota, 29 grudnia 2012

Poświąteczne porządki...

 ...jeszcze muszę zrobić, bo nie pokazywałam tegorocznego rodzynka, czyli kartki świątecznej. Jednej jedynej, jaką udało mi się wyszyć w tym roku :) Ależ mam wybitne osiągnięcia ;)))



Wzięłam się teraz za chałupkę nr 7. Po niej zostanie mi jeszcze jeden skansenowy domek. Muszę tą całą serię skończyć, zamówić passe partout i oprawić. Nie znoszę leżących w szufladzie haftów...

No i dla miłośników staroci i 1984 roku - piękna piosenka. 
BAJMU, jaki kiedyś lubiłam. Ten współczesny, to nie moja bajka...


Wszystkiego najlepszego w nadchodzącym 2013 roku :)
I to by było na tyle :)


wtorek, 25 grudnia 2012

Wesołych Świąt...

... wszystkim, którzy tu zaglądają, życzę :)

Wtedy jest Boże Narodzenie
Zawsze, ilekroć uśmiechasz się do swojego brata 
i wyciągasz do niego ręce, 
jest Boże Narodzenie.

Zawsze, kiedy milkniesz, aby wysłuchać, 
jest Boże Narodzenie.

Zawsze, kiedy rezygnujesz z zasad, 
które jak żelazna obręcz uciskają ludzi
w ich samotności, 
jest Boże Narodzenie.

Zawsze, kiedy dajesz odrobinę nadziei "więźniom", 
tym, którzy są przytłoczeni ciężarem fizycznego,
moralnego i duchowego ubóstwa, 
jest Boże Narodzenie.

Zawsze, kiedy rozpoznajesz w pokorze,
jak bardzo znikome są twoje możliwości
i jak wielka jest twoja słabość, 
jest Boże Narodzenie.

Zawsze, ilekroć pozwolisz by Bóg
pokochał innych przez ciebie,

Zawsze wtedy, 
jest Boże Narodzenie.



I to by było na tyle :)

wtorek, 18 grudnia 2012

Wielkim sukcesem...

...w tym roku będą wykonane przeze mnie zawieszki na choinkę. Bo jak się kompletnie nie ma czasu, to takie maleństwa są nie lada osiągnięciem :) Zawieszki są już w drodze do mojej koleżanki, z którą dzieliłam dole i niedole życia w internacie :)







Kolejnym sukcesem będzie też maleńki wzorek na kartkę świąteczną. Tu już mam czas do 24 grudnia, bo będę sama robić za listonosza - kartkę z życzeniami wręczę rodzicom osobiście.
Ja zapewne, jak co roku, wszystkie kartki z życzeniami od bliskich i znajomych znajdę w skrzynce pocztowej gdzieś w okolicach 6 stycznia. A co się poczta spieszyć będzie... ;)

I już na koniec kolejny przebój z roku 1984. Dla mnie wyjątkowy, bo pamiętam dzień, w którym po raz pierwszy oglądałam teledysk do tej piosenki.
A, że przed świętami jak ognia unikam pasażów i galerii handlowych, to dla mnie ta piosenka nadal ma swój wyjątkowy urok i czar. I chociaż niektórzy mają na nią uczulenie, to ja ją baaardzo lubię :)



I to by było na tyle :)

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Siedmiu wspaniałych...

...panów powinnam wymienić :)
Do tej zabawy zaprosiła mnie Ania. No to proszę bardzo. Najpierw  zasady zabawy:

1. Wymieniamy 7 waszym zdaniem naj naj panów, nie gra roli, czy cenicie ich za piękną buźkę, czy też za jakieś inne przymioty, grunt, żeby Wam się podobał

2. Uzasadniamy przynajmniej jeden wybór, dlaczego ten, a nie inny pan. W miarę możliwości wstawiamy fotkę albo filmik.

3. Napisz, w jakiej kolejności tworzysz swoją listę Wspaniałych

4. Otaguj przynajmniej jedną osobę.

A teraz lecimy:

1) Zdecydowanie miejsce pierwsze zajmuje Jeff Lynne z zespołu Electric Light Orchestra. Za napisanie i zaśpiewanie tylu wspaniałych piosenek. Za głos, który uwielbiam. Za płytę Discovery i Eldorado, i Out Of The Blue, i inne też :)


2) Znany chyba wszystkim John Lennon. Nominacja również za muzykę i cudowny głos :) Poza tym, co bym nie napisała, to i tak za mało będzie...



3) Ric Ocasek z zespołu The Cars. Jak wyżej - wspaniały głos i wspaniałe piosenki :)


4) Adrian Klarenbach z TVP Info. Za poczucie humoru :) I naturalność na wizji :) Ja bym tak nie potrafiła... Lubię z nim spędzać poranki ;)


5) Leszek Górecki z filmu Daleko od szosy. Za wytrwałość w dążeniu do celu, za ambicję, i że nie dał sobie wmówić, że jest nikim.


6) Marysia vel Stanisław :) Za dojście do perfekcji w prowadzeniu domu :)


7) Lesio Kubajek - cudowny facet z książki J. Chmielewskiej. Facet beztroski i roztrzepany, którego sposób myślenia rozbraja  mnie od dwudziestu lat :) Obok tego faceta nie da się przejść obojętnie :) Kto czytał, ten wie...
Edytowałam post, bo mi się jeszcze jeden fajny facet przypomniał :) Tak go pod punkt siódmy podciągnę, bo Lesio zdjęcia nie miał, a mój ulubieniec takowe posiada.
Marcin Dorociński, który jest fenomenalnym aktorem. Zawsze podziwiam wszystkie role, w które się wcielił - jest w nich perfekcyjny, nie da mu się niczego zarzucić. Lubię go oglądać :)



Prywatny mój własny mąż został celowo pominięty w zabawie, bo ja go traktuję zupełnie poważnie :)

A do zabawy zaproszę:
Promyka
i ivoncję.
Może mnie za to nie zlinczują ;)))
I to by było na tyle :)

wtorek, 11 grudnia 2012

W tym roku...

...nie wyszyłam ani jednej kartki  na Boże Narodzenie :) Może uda mi się jakąś jedną, chociaż dla rodziców, wymodzić ;) Się zobaczy, czy czas pozwoli. I zdrowie ;)
Bo mimo dalszego zażywania antybiotyku, chyrlania i kataru po pachy, od poniedziałku dzielnie maszeruję do pracy. Uniosłam się honorem i postanowiłam nie błagać na kolanach lekarki o dalsze zwolnienie. Ewidentnie jestem chora, a czuję się w gabinecie, jak symulant, który wymusza dni wolne. Jakoś niektórym lekarzom brakuje wyobraźni (może ją sobie wycięli na zajęciach z chirurgii? ;).
Ale pokażę Szanownym Oglądaczom kartki zeszłoroczne. Był urlop, było wyszywanie :)










A ponieważ pod poprzednim postem moja koleżanka ivoncja domagała się piosenki The Stranglers, to nie mogę pozostać głucha na jej prośby :) Nie dosyć, że będzie to moja ulubiona piosenka tego zespołu, to jeszcze z mojego ulubionego roku, obfitującego w fantastyczne piosenki! No to proszę bardzo - kolejny hit roku 1984:


I to by było na tyle :)

wtorek, 4 grudnia 2012

Zawładnęła mną...

...i nieomal wykończyła ANGINA. Nie przesadzam. Tak chora to ja już lata świetlne nie byłam. A na pewno nigdy w życiu mnie tak gardło nie bolało. Niestety, zazwyczaj wszystkie moje choroby rozkwitają w piątek po 18 ;) Przemęczyłam się całą noc, nie mogąc spać z powodu tego potwornego bólu gardła i gorączki. W sobotę tak mnie ścięło, że jedyne, co mogłam robić, to leżeć. O jedzeniu czegokolwiek mogłam zapomnieć, bo przełykanie zwykłej śliny powodowało świdrowanie w mózgu. Trzeba było w niedzielę wyruszyć na poszukiwanie pomocy doraźnej. Doraźnie mi pomogli ;) chociaż antybiotyk to dopiero dzisiaj trochę zadziałał :)
A poza tym to właśnie Maturzysta przed chwilą zdał za pierwszym razem egzamin na prawo jazdy, tym samym podtrzymując rodzinną tradycję :) Szerokiej drogi, Młody!!!

A dziś pochwalę się bombkami. Takie cudeńka zrobiła moja mama :)
A ja takich nie umiem! :(((










Za to niemal tonami (przez ostatnie lata) robiłam takie oto: 








Te w kolorach sepii, to oczywiście moje ulubione! 

I na koniec zostawiam przepiękną piosenkę z 1984 roku.
Jeden lepszy dzień i od razu chce się żyć :)


I to by było na tyle :)