wtorek, 23 grudnia 2014

Spokojnych Świąt...

...Bożego Narodzenia wszystkim, odwiedzającym mojego bloga, życzę. I wesołych...
Kartka dla mamy:

U mnie wesołe nie będą  - to pierwsze święta bez taty :( Nic nie cieszy, nic już nie jest, jak dawniej...
Nie wiem, czy kiedykolwiek przyzwyczaję się do tego bólu, do tego pustego miejsca przy stole...


niedziela, 21 grudnia 2014

Wszystkie...

...świąteczne wzorki są w ramkach. Kilka z nich już poleciało w dobre ręce, niektóre czekają na nowych właścicieli, a niektóre, aż ubiorę choinkę :)


I to by było na tyle :)

czwartek, 4 grudnia 2014

To nie jest...

...tak, że nic nie robię na zwolnieniu lekarskim ;) Nie mogę pracować, ale uprawiać hobby, jak najbardziej :)
A ja, albo haftuję świąteczne wzorki, albo robię bransoletki :)
Oto część z tych, które powstały:




środa, 26 listopada 2014

Produkcja...

... świątecznych hafcików trwa :)


Zapewne byłoby ich już więcej, gdyby nie ostatnie, nieustanne wycieczki do weterynarza :(  Wiekowy Maksio, niestety, nie powie, co go boli. Po dwóch tygodniach leczenia na chybił - trafił, zrobiliśmy Maksiowi usg jamy brzusznej i badania krwi. Wyniki rewelacyjne :) Nie ma się do czego przyczepić. Albo Maksia bolą kości, kręgosłup (jak to u jamników), albo to po prostu starość mu doskwiera ...
A oto kierownik zamieszania :)




sobota, 15 listopada 2014

Wrócilam...

...do tradycyjnych hafcików. Zmęczyły mnie już haftowane medaliony, zrobiłam dziesiątki makramowych bransoletek. Już myślałam, że nigdy nie będę haftować tak, jak wcześniej. Ale nie ;)
Wzięłam się za hafciki świąteczne - kartki i zawieszki choinkowe. Na razie czekają na pranie, prasowanie i oprawę. A od tego wzorku wszystko się zaczęło :)


poniedziałek, 20 października 2014

Ten post...

... wyjątkowo nie będzie robótkowy. Będzie o kobietach, które, jak ja, skończyły 40 lat i jak ja, mają mięśniaki. Bo jakie propozycje, w takiej sytuacji, dostają od lekarzy? Usunąć wszystko. Bo do czego mi jeszcze potrzebna macica? Przecież dzieci już mam, następnych nie planuję...
Sprawę moich mięśniaków konsultowałam z kilkoma lekarzami - decyzja zawsze ta sama. Szkoda, że lekarzom nie chce się usuwać samych mięśniaków, jak u młodszych kobiet (słyszałam na ten temat dziesiątki argumentów, dlaczego im się nie chce ;).
Gdy więc już miałam nóż na gardle (tzn.skierowanie do szpitala), przekopałam w internecie wszelkie informacje, co ewentualnie mogłabym zrobić z moimi mięśniakami, byle by się tylko nie operować.

Najdogodniejszą formą leczenia okazała się embolizacja tętnic macicznych. Pominę teraz wszelkie perypetie w postaci poszukiwania, gdzie to zrobić (najlepiej na NFZ, bo to drogi zabieg), jak uzyskać skierowanie od ginekologa na rezonans magnetyczny (kolejne drogie badanie, a ja wydziwiam i życzę sobie jakiś nowatorskich metod), czekać na wyniki, czy embolizacja jest w ogóle możliwa w moim przypadku. A między tą całą walką o własne zdrowie musiałam jeszcze zmierzyć się ze śmiercią taty :(

Tymczasem minął miesiąc od zabiegu. Jest wszystko w porządku mimo tego, że mięśniaki były trzy i to sporej wielkości. Pierwszy sukces odnotowałam już dwa tygodnie po embolizacji - największy mięśniak skurczył się o pół centymetra. Mam nadzieję, że w najbliższą środę, po wizycie lekarskiej, odnotuję następne sukcesy :)

Moje mięśniaki - darmozjady, dzięki embolizacji, zostały odcięte od źródła pożywienia. Bez wyżynania mi wszystkiego, bez okaleczającej do końca życia operacji. Szkoda tylko, że o takiej możliwości leczenia mięśniaków, ginekolodzy nie informują swoich pacjentek.


I na koniec jeszcze zdjęcie kolejnej makramowej bransoletki :)


środa, 17 września 2014

8 września....

... zmarł mój tata. Cóż więcej pisać.... Nie chce się nic...
To On prowadził mnie za rękę do przedszkola, uczył liter, czytania, potem sprawdzał zeszyty, chodził na wywiadówki...
I mam trochę żalu, że stało się to tak nagle. Choć przecież jeszcze dane nam było być z Nim te 4 krótkie dni w szpitalu, potrzymać za rękę, powiedzieć Mu wszystko, czego się nie powiedziało przez całe życie.
Ale Ty już mogłeś tylko słuchać...

Mam nadzieję, Tatku, że jesteś teraz szczęśliwy i czekasz tam na nas. Ty już wiesz, jak jest w Niebie...




"Gdy ktoś, kto mi jest światełkiem,
gaśnie nagle w biały dzień..." 
 

wtorek, 26 sierpnia 2014

Wielka szkoda...

... że już po wakacjach :( Można chyba napisać, że i po lecie :( Już od dwóch tygodni jest zimno i brzydko. Już chyba lepiej nie będzie... Niestety, jestem urodzoną pesymistką, chociaż ja to nazywam realnym spojrzeniem na rzeczywistość ;)
Po urlopie nie mogę pochwalić się nadmiarem robótek. Wyplotłam około 20 makramowych bransoletek. Poszły w świat, jak zwykle :) A hafcik zrobiłam tylko jeden. O, taki:

Biscornu w sepii :)

I to by było na tyle :)

środa, 23 lipca 2014

Nadeszły...

...upragnione wakacje :) Idę spać, kiedy chcę, wstaję, kiedy chcę. Przeczytałam z 10 książek :)
Trochę haftowałam przedostatnią chałupkę. Ale niewiele, bo w taką pogodę już po kilku minutach mam tak spocone dłonie, że igła wypada ;)
W Empiku, kilka dni temu, natknęłam się na bransoletki wykonane makramowymi splotami. Jak to mawia moja mama: "Proste, jak koci ogon" :) Ale cena, jak to w takich sklepach bywa, kosmiczna ;)
Obejrzałam bransoletki dokładnie z każdej strony i w domu przystąpiłam do pracy. Oto efekty:




Bransoletki mają regulowany obwód, tak wiec pasują na każdą rękę :)



A te są tylko moje :)



Jeszcze wakacyjna piosenka

I to by było na tyle :)

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Tym razem...

...pokażę konia, którego wyhaftowałam sama.
Obrazek dostał ode mnie, na imieniny, mój tata w 2007 roku. Czyli, trochę lat już ten koń ma :)


W sprawach bieżących nie mam się czym chwalić - zakończenie roku szkolnego w przedszkolu wybitnie nie sprzyja działalności robótkowej ;) Oby do wakacji :)

I to by było na tyle :)

niedziela, 8 czerwca 2014

A to drugi...

... z obrazków, kupionych za 2 złote :)
Konia haftował na pewno ktoś inny, niż obrazek ze słonecznikami ;) Supłów narobił po lewej stronie robótki co niemiara (a wiadomo, że to podstawowy błąd przy wyszywaniu). Niektóre supełki powychodziły nawet na prawą stronę, bo aida 14 ma duże oczka...
Ale, doprowadziłam wszystko do względnego porządku, dorobiłam kilka krzyżyków na uchu konia (bo poprzedni właściciel nie skończył pracy ;), pranie, krochmalenie, prasowanie, ramka i gotowe :)


Obrazek z koniem wisi już w pokoju pewnego sześciolatka :)

I to by było na tyle :)

wtorek, 27 maja 2014

Za 2 złote...

... haftowane dwa obrazki kupiła moja mama w sklepie z używaną odzieżą :)
Wzór pochodzi z Kramu z robótkami z 2010 roku. Mam go nawet w domu. Ba! Chciałam swego czasu ów wzór wyhaftować, dlatego kupiłam tę gazetę ;)
Ktoś wyhaftował to całkiem starannie, widać, że znał się na rzeczy :) Aida 18 ecru, lekko usztywniona. Mulina, jak nic, DMC...A całość za całą jedną złotówkę... 
Haft wyprałam, potraktowałam krochmalem, wyprasowałam  i włożyłam w ramkę. Gotowy - wrócił do mamy, bo będzie prezentem dla pewnej dziesięciolatki :)


A u nas pada deszcz. Specjalnie mi to nie przeszkadza. Lubię deszcz :) Deszczowy mam nawet dzwonek w telefonie - piosenkę mojego ulubionego zespołu:


I to by było na tyle :)

niedziela, 18 maja 2014

Powróciłam...

... do haftowania chałupek. Teraz wyszywam chałupkę numer 7. Pozostałą szóstkę można obejrzeć TUTAJ.
W kolejce czeka jeszcze jedna i na tym koniec. Mimo tego, że mam jeszcze 2 wzory z tej serii, to są one bardzo niewyraźne, momentami rozmazane albo jakby zalane tuszem z drukarki. Nie będę improwizować w tych miejscach, czy dumać, co tam wyszyć... Odpuszczę sobie ;) Poza tym, nie mam już więcej identycznej aidy rustico, na której haftuję chałupki.


Gotowe chałupki oprawię w ramki. Mam jednak dylemat - gdzie ja je powieszę? Już mam ścian w domu za mało ;)

I to by było na tyle :)

piątek, 2 maja 2014

Mało...

...ostatnio haftuję :( Robię biżuterię, albo jakiś breloczek, tylko wtedy, gdy muszę. Nie chce mi się nawet, gdy mam czas. Trochę martwią mnie moje problemy ze zdrowiem, bo zamiast być lepiej, jest coraz gorzej :( Może to dlatego taka niemoc mnie ogarnęła...
Wisiorek (ten i jeszcze jeden) zrobiłam we wtorek. A potem już nic ;)

 Biżuteria pojechała jako prezent na Górny Śląsk :)



I jeszcze piosenka, bo dawno tu nic nie grało ;)


I to by było na tyle :)

niedziela, 20 kwietnia 2014

Wesołych Świąt...

...Wielkiej Nocy życzę wszystkim zaglądającym na bloga :)



I jeszcze kartki, które udało mi się zrobić dla najbliższych.
Obrazki z zajączkiem i kurczakiem uratowałam tłem, bo w praniu zafarbowała mi bordowa mulina :( Jak nic - jakaś chińska była. Wyrzuciłam ją beż żalu do kosza, bo to kolejne kartki, które zniszczyła mi ta sama nitka... 
Przed:


Po:


A tej nie musiałam ratować ;)

Miłego świętowania!
I to by było na tyle :)

sobota, 8 marca 2014

Nastąpiła mobilizacja...

... jeśli chodzi o moje hafciki wielkanocne. W tamtym roku Wielkanoc, pod względem robótkowym, mnie zaskoczyła. Zanim przyszła - udało mi się zrobić tylko jeden hafcik. Czyli przyszła zdecydowanie za szybko. Tryb tegorocznego nadejścia jest jak najbardziej do przyjęcia, bo już coś mam i coś dalej tworzę :)




 Pędzę dalej, bo oprócz Dnia Kobiet dzisiaj mąż świętuje swoje urodziny :)

I to by było na tyle :)


poniedziałek, 17 lutego 2014

O tak...

... się świętuje :) Ciepło, brzuszek pełny, chce się żyć :)


Pozdrawiamy wszystkie świętujące futra :)



I to by było na tyle :)

piątek, 7 lutego 2014

Takie skarby...

... dostałam od Iwonki. Zasadnicza część wymiany dotyczyła naparstków. A tu jeszcze tyle gratisów! :)


Wspomniane naparstki dokładnie obejrzycie na moim drugim blogu poświęconym wyłącznie pasji zbieractwa: mojenaparstki.blogspot.com.

Póki co, znów kolejne choroby w rodzinie :( Odbiera mi to czas i chęci do wyszywania... Czy to się kiedyś skończy?

Zostawiam jeszcze piosenkę, która ostatnio ciągle za mną chodzi:



P.S. - czyli Przypomniałam Sobie ;)
Bardzo dziękuję wszystkim za urodzinowe życzenia :) Wszystkie są bardzo miłe i nie ma znaczenia, kiedy złożone :) Pozdrawiam!
I to by było na tyle :)

niedziela, 19 stycznia 2014

Ujrzałam dziś...

...kolejny siwy włos na mojej skroni ;) To pewnie przez te urodziny. Mam dokładnie tyle lat, ile obserwatorek na blogu. No, chyba, że się ktoś dopisze ;)))



I to by było na tyle :)

sobota, 11 stycznia 2014

Mam słabość...

... do porcelany z niebieskim wzorami :) Miłością bezgraniczną pałam do ceramiki z Bolesławca. Tym samym, niebieskich naczyń nie mogło zabraknąć na płótnie.
Oto moja kuchenna porcelana :


A tak sobie wisi w kąciku ;)


No to jeszcze, celem uzupełnienia posta - porcelana w piosence:


I to by było na tyle :)