sobota, 2 czerwca 2012

Szalony czerwiec ;)

Maj był szalony, a czerwiec będzie nie lepszy ;)
W planie pracy zawodowej widnieją liczne atrakcje dla dzieci w wieku przedszkolnym (dzień dziecka przeżyłam ;), całodniowa wycieczka, piknik rodzinny po godzinach pracy, ognisko z rodzicami (również po pracy), co by mile wspominali naszą placówkę, przygotowanie z dziećmi programu artystycznego na zakończenie roku szkolnego (a to tylko czterolatki), oraz oczywiście kupa papierkowej pracy i posiedzenia rady. Życia osobistego brak, o haftowaniu mogę zapomnieć...
W rezultacie postawiłam w tym tygodniu może z 10 krzyżyków na prezencie osiemnastolatka. Nie wygląda to dobrze, bo urodziny coraz bliżej. Ale damy radę :)
A tu wspomniany prezent w trakcie tworzenia ;) No, i konkurs: jakie hobby ma syn?



I to by było na tyle :)
P.S. Znów nie ma piosenki, ale nic fajnego (i nie fajnego ;) mi po głowie nie chodzi.

sobota, 26 maja 2012

Czas nagli

Coraz bliżej 18 urodzin syna, a haftowany prezent dalej leży odłogiem. Właśnie się nastrajam psychicznie, by wziąć się do pracy ostro. Ale życie nie daje :(
Każdy ma swoje problemy, zmartwienia... mam je też i ja. I to właśnie one odbierają mi chęci do robótek, bo w takich sytuacjach nic się nie chce i nic nie cieszy. Bo to największa, życiowa prawda, że najważniejsze jest zdrowie. Gdy ono jest, to resztę da się jakoś przeskoczyć...

Ciągle dłubię w Żurawiu, ale skończyły się już cudowne połacie jednego koloru. Praca powstaje w żółwim tempie, jak nieustannie muszę zmieniać nitki i co rusz wyszywać po jednym krzyżyku w innym kolorze. Ale, mimo wszystko, podoba mi się ten Gdańsk :)


A przed komunią bratanicy namieszałam jeszcze ciasta solnego i zrobiłam jej aniołka (będzie dziecko miało do kolekcji :). Nie wiedzieć czemu, anioł na przyjęciu komunijnym zrobił furorę. Był najbardziej oglądanym "prezentem" ;))) Z taką nutka podejrzliwości patrzono na mnie, bo wydawało się rodzinie bratowej, że ich oszukuję, a aniołka kupiłam po prostu w sklepie ;) A aniołek taki zwyczajny, koślawy, nieudolny, bo lepienie z masy solnej nie jest moją mocną stroną. Tu rzeczony aniołek jeszcze przed zapakowaniem go w celofan :)
Dla tych, co nie lubią nadmiernego bogactwa (czyli dla mnie ;) informacja, że złota kokarda jedynie maskuje haczyk do powieszenia aniołka. Po zdjęciu jej anioł wygląda całkiem przyzwoicie :)



Ciasta solnego trochę zostało, machnęłam więc od razu aniołka dla mamy. Jak znalazł na dzisiejsze święto :) Wiem, że mama ma już dosyć moich wypocin, ale wcale się tym nie przejmuję ;))) Niech się cieszy, że jej nic nie wyszyłam ;)



W domu ciągle remont, malowanie i ogólny bajzel. Jamnik dogląda wszelkich spraw: czy pańcio dokładnie maluje, czy dobrze dziury nawiercił... Mikusia ma chyba tego dosyć, bo zabrano jej dostęp do ulubionego (szczególnie w godzinach porannych) parapetu. W ramach protestu tez postanowiła się spakować, jak książki maturzysty :)




Piosenki nie ma, bo czort wie, czy to legalne ;)))
I to by było na tyle :)

środa, 16 maja 2012

"Nic nie mam...

...zdmuchnęła mnie ta jesień całkiem..." - śpiewała kiedyś Elżbieta Adamiak. Ja też nic nie mam, tyle, że mnie zdmuchnęła wiosna ;) Ten maj jest jakiś szalony. W życiu nie miałam tylu spraw na głowie, tylu rzeczy do załatwienia, tylu kursów i szkoleń do odbycia. Jeszcze nam się z mężem remontu pokoju zachciało, więc i to też mamy :)
Ale ochłonę, zrobię 10 spokojnych wdechów i wydechów i wszystko się unormuje. I wtedy wezmę do rąk igiełkę, mulinę i będę haftować, haftować, haftować :) Marzę o tym nieustająco :)
A tymczasem nic nowego nie mam - Żuraw nad Motławą leży, prezent na urodziny syna też leży...
Mam za to starocie z zeszłego roku, kiedy to miałam mnóstwo wolnego czasu na haftowanie.

To zrobiłam dla mamy:



Takie dwa zrobiłam młodzieży na specjalne zamówienie. Wzór graficzny opracował młodszy syn ;)



Tu inspiracja z dzieciństwa. Nigdy nie udało mi się ułożyć całej ;)



Zrobiłam 4 takie breloczki. Straszna drobnica, ale efekt niezły

Dziś bez piosenki będzie, ale poprawię się następnym razem :)
I to by było na tyle ;)

niedziela, 6 maja 2012

Ale to już było...

... i nie prawda, że więcej nie wróci ;) Skojarzenia z piosenką pani MR zupełnie przypadkowe ;)
Otóż - wróciło! Wykończone, bo ile może leżeć? Odfajkowane, skończone, uff :)

Oprawa kartki w kolorze ecru fajnie komponuje się z kolorami haftu:





I brelok doczekał się powieszenia w aucie. Tu jego ostatnie chwile w domu ;)))




A jako, że napisało mi się dziś o pani Maryli R., której twórczości nie lubię (no, może znalazłabym jedną, znośną piosenkę), to dla miłośników staroci będzie i po polsku, i o niedzieli :)


Miłej niedzieli wszystkim życzę :)

czwartek, 3 maja 2012

Nerwy mam takie...

..., że hej! Robić nic nie mogę, bo łapy się trzęsą ;) O haftowaniu, mimo wolnego czasu, ani myślę...I jeszcze ukrywać te nerwy bezwzględnie muszę! A po to, żeby mój jutrzejszy MATURZYSTA niczego nie zauważył i żeby te matczyne nerwy nie przelazły na niego ;) Własny stres mu wystarczy :)


Za maturzystów trzymam kciuki, a miłośnikom staroci zostawiam piosenkę:


I to by było na tyle :)
Idę łyknąć walerianki ;)

niedziela, 29 kwietnia 2012

Uzależniona

Dzisiaj, po długiej i wnikliwej analizie, zdałam sobie sprawę z tego, że jestem uzależniona. Uzależniona od zbioru obrazków, które łączy wspólna tematyka. Bo wszystko, co wyszywam dla siebie, najczęściej występuje w serii. I nawet, gdy chomikuję jakieś wzory do haftowania "na później", to też są to minimum dwa obrazki. Wszystkie pojedyncze prace idą do ludzi. A seria zawsze zostaje w domu uzależnionej od serii hafciarki ;)
A taka oto seria wisi w pokoju młodzieży:











I trzeba będzie też dokończyć serię chałupek, serię samolotów dla męża. A do wyszycia czeka seria modelek i seria drzew. Może następnym razem pochwalę się serią niebieskich garów?  Bo seria "Hafciarka/Maszyna", która najczęściej robi za tło, jest ogólnie znana :)
I jeszcze najnowszy dowód w sprawie uzupełnienia serii najpiękniejszych miejsc w Polsce, czyli Żuraw:



...i to by było na tyle :)

sobota, 21 kwietnia 2012

Relikty przeszłości

Są instytucje, w których czas się zatrzymał :) Jedną z nich jest na pewno Poczta Polska. Co tam pocztę obchodzą klienci i ich przesyłki, choćby i priorytetowe... I wysłane pod koniec marca, by dotarły do adresata na Wielkanoc. Co ma leżeć, odleżeć musi! 
Nikt też nie chce pracować na poczcie :( Wcale się nie dziwię, za takie pieniądze... Prawdopodobnie z tego powodu,  nie mamy na wsi listonosza. Mimo tego, że mamy pocztę...
Wreszcie, gdy budynek poczty zasypany jest przesyłkami, jakiś listonosz z innej miejscowości zostaje zesłany (może za karę) do rozniesienia listów.
Tym sposobem 2 tygodnie po świętach dostałam kartki świąteczne
:)
I nie tylko :) 
Mam piękną serwetę od mojej koleżanki, z którą dawno dawno temu dzieliłam dole i niedole życia z dala od domu:




I mój Żuraw nad Mietławą ;))) Na dowód, że naprawdę go zaczęłam ;)))




Krzyżyków przybywa zaskakująco szybko w porównaniu do czasu, jaki poświęcam na wyszywanie. Ale to dlatego, że akurat w tym wzorze są spore plamy w jednym kolorze. Jadę jedną nitką po prostej ;) Zaraz po bokach zaczną się moje "ulubione" w tej serii wieżyczki, okienka i inne szczególiki w szczegółach, które spowodowały to, że pożegnam się z tą serią bez żalu :) 

A dla miłośników staroci - piosenka:



I to by było na tyle :)