...każdego nauczyciela przychodzi taki moment, że MUSI odpocząć. Nie tylko od dzieci ;) To bardzo specyficzny zawód, niesamowicie wyczerpujący i fizycznie, i psychicznie.
Dwa lata temu miałam okazję poratować swoje zdrowie (dla niewtajemniczonych - tak się ten urlop fachowo i chyba trafnie nazywa ;). Był to cudowny czas, który zaowocował mnóstwem haftów i hafcików. Wreszcie miałam czas, by wyszyć coś dla siebie. Bo w domu hafciarki straszyły puste ściany. A niektórzy goście musieli mi wierzyć na słowo, że wyszywam, bo nie mogłam im tego udowodnić ;)
Oto jeden z owoców wspomnianego urlopu. Jesienny obrazek wisi w przedpokoju, chociaż do zdjęcia musiał się przebazować :)
Miłych, jesiennych spacerków Wam życzę i zostawiam przepiękną, starą piosenkę mojego ulubionego zespołu :)
Bardzo proszę korzystać z wykroju - gustowny żakiecik w sam raz do pracy :)
Potem Mika czuwała nad przebiegiem pakowania modelek w ramki. Pakowanie przebiegało bez większych zastrzeżeń, ale trwało zbyt długo, bo kotek był już z głodu umierający, a pani ciągle nie raczyła porzucić tego zbędnego dla kota zajęcia...
Modelki dostały sosnowe ramki, które pomalowałam matowym, bezbarwnym lakierem. Passe partout sobie odpuściłam, bo aida udaje pożółkły papier, a całość nawiązuje do starych wykrojów znalezionych gdzieś na strychu ;) Oba obrazki są śliczne, uwierzcie mi na słowo; napatrzeć się na nie nie mogę ;)))
...albo dzieje się za dużo. Wolę, jak życie płynie bez "niespodzianek", które odbierają siły i ochotę do czegokolwiek...
Modelkę bardzo powoli kończę, bo są dni, że nie mam czasu wziąć igły do ręki. I są dni, że nie mam motywacji ani chęci wziąć się za hafty... Przeglądam blogi, na których już widać, że niedługo Boże Narodzenie. A u mnie tylko...
...róże wyszyte dwa lata temu ;) Ktoś dostał je w prezencie.
I moja kochana mordeczka, która od września nie może wygrzebać się z jakiegoś choróbska. Póki co, znów od tygodnia jest ok :)
Na koniec jeszcze stara piosenka. Jeden z numerów 1 na mojej prywatnej liście przebojów ;)
...czyli - odkrycie! A co odkryłam? Otóż w trakcie pracy odkryłam, że moja druga modelka owszem, ma żakiet, ale nałożony na sukienkę :) A ja do tej pory sądziłam, że będzie to żakiet i spódnica :) Haft jest pełen niespodzianek. Szczególnie wtedy, gdy się tylko pobieżnie ogląda, jaki ma być efekt końcowy ;)
Ramy dla modelek są już gotowe. Maźnęłam je tylko matowym, bezbarwnym lakierem. Jeszcze trochę i będą się modelki mogły pakować... do ramek :)
Pokażę też Kubusia P., który w tym tygodniu dotarł do Marleny. W zamian dostałam piękną, tęczową i ciepłą chustę - w sam raz na dzisiejszą pogodę. Czy u was też dzisiaj pada śnieg?
Kubuś, wbrew temu, co widzicie, nie ma na sobie odblaskowej kamizelki ;)
A po głowie chodzi mi mnóstwo różnych wzorów, które chciałabym zacząć. Kłócą się o to, który będzie pierwszy ;) Bo powinnam jeszcze zrobić 2 chałupki, żeby mieć już z nimi spokój. I powinnam zrobić do mężowskiej kolekcji kolejny samolot (a ściślej 2 samoloty, bo tyle mam schematów z tej serii). I takie fajne drzewka mi się trafiły...Drzewka, oczywiście, tworzą serię :) I ptaszki sobie wymyśliłam. Do siedmiu takich małych, okrągłych ramek, które dawno temu okazały się być komuś niepotrzebne. Szklarz dociął szybki, dokleiłam zawieszki i wymyśliłam jakieś plecy, żeby się materiał trzymał. Zobaczymy, czy będzie się trzymał ;)
Skoro dziś było o odkryciu, to nie pozostaje mi nic innego, jak zostawić starą piosenkę z płyty Discovery mojego ulubionego zespołu :)
... dłubię, ale naprawdę niewiele. Wracam z pracy bardzo zmęczona. A i po pracy nie leżę na kanapie i nie czytam gazety ;) Sprężam się, żeby skończyć Kubusia, bo ktoś na niego czeka :) Już niewiele zostało do zrobienia:
W ekspresowym tempie zrobiłam różyczkę na przywieszkę. Tak, żeby ozdobić pudełko z czekoladkami na Dzień Nauczyciela. Tak, żeby pani od matematyki łaskawszym okiem patrzyła na maturzystę ;) Bo pani straaasznie wymagająca jest, niestety...
Mam nadzieję, że pani od matematyki lubi słodycze ;)
W równie ekspresowym tempie zrobiłam urodzinową kartkę dla taty. Bidusia nawet się nie domyśla, że w niedzielę czeka go niespodziewany nalot gości :) Wszyscy udajemy, że tak jakoś te okrągłe urodziny wyleciały nam z pamięci ;)
... można dzisiaj w Biedronce? Świetne pudełka - organizery na kosmetyki. Ponieważ malowideł mam jak na lekarstwo ;) to w moich pudełkach będą się gnieździć muliny, nożyczki, igły, ołówki i aktualnie wyszywany obrazek :)
Po takich zakupach to spać ze szczęścia nie mogę ;)))
Kolory pudełek wybitnie nie moje, ale moich nie było :) Wytłumaczyłam sobie, że ubierać się w nie nie będę, i że to przecież tylko pudełka ;)
Poza tym ostatnie wieści z frontu robótkowego są takie, że Kubusiowi przybyło tylko kawałek głowy. Niestety, nadal nie mam kiedy wyszywać :( Mam w tym roku szkolnym takie godziny pracy, że tempa większego w haftowaniu to ja chyba nie nabiorę...
A dziś posłuchamy Basi, oczywiście w starej piosence :) Jak ja lubię słuchać jej piosenek, to tylko ja wiem... ;)
...czy ktoś z niecierpliwością czekał na następny wpis? ;)))
Wrzesień, to nie najlepszy miesiąc dla nauczycielek przedszkola, zwłaszcza, gdy dostają na wejściu do pracy 25 płaczących trzylatków (choć większość z nich dopiero pod koniec roku skończy 3 lata). Jestem potwornie umordowana taka pracą, po ponad 7 godzinach w przedszkolu nie chce mi się po prostu NIC.
A w tym roku jest jeszcze gratis w postaci choróbska - po trzech dniach rozhulał się po przedszkolu jakiś zjadliwy wirus i wykosił po ponad połowie dzieci z każdej grupy. Niestety, do mnie też się przypałętał, co skutkuje chodzeniem do pracy w stanie agonalnym ;) Bo przecież, gdybym poszła na zwolnienie, to też bym zginęła, tyle, że z rąk dyrekcji ;)
Kuruję się czwarty dzień czosnkiem, miodem, imbirem, cytryną i czekam końca, kiedy wyginie w mym organizmie ta zaraza, która spać, przełykać i oddychać nie daje...
A trzeba jeszcze odpowiadać na tysiące pytań zatroskanych rodziców. Informować o wszystkim każdego z osobna, bo potrafią być w takim szoku, że nie rozumieją informacji, skierowanych do wszystkich (czyli identycznie, jak ich dzieci ;). A to rada pedagogiczna do dwudziestej, a to zebranie do dziewiętnastej... I gdzie w tym wszystkim hobby?
Po tym wstępie na pewno nikt nie będzie mi miał za złe, że niczego nie wyszyłam. Ciekawe, kto by coś wyszył, będąc na moim miejscu ;)
Ale mam takie coś, a co to jest, to wie Marlena:
I jesienna odsłona Mody na sukces, odc.4 :
Wiem, że to mizernie wygląda, ale wyjdzie z tego piękny, klasyczny kostium, czy jak to tam nazywają, żakiet ze spódnicą... :)
To trzymajcie kciuki, żebym nie padała na dziób w poniedziałek, kiedy to wróci po chorobie 15 płaczących maluchów i będzie próbowało przekabacić na swoją stronę tych, którzy już nie płaczą ;))) I żeby ich pani cudownie wyzdrowiała ;)
No to jeszcze stara piosenka i znikam wygrzewać się pod kołderką :)