sobota, 7 grudnia 2013

A dzisiaj...

... niespodzianka! Nie będę Was zanudzać medalionami :) Nie, żebym nie miała co pokazać. Wprost przeciwnie - zrobiłam kolejnych 11, w nowych kształtach i kolorach. Tylko, ile można? ;)))
W ramach odpoczynku od medalionów i mikołajkowych prezentów, wyhaftowałam 2 fartuszki na butelki :




Jeszcze zapewne coś powyszywam, bo mam kolejne 2 tygodnie zwolnienia :( Coś ciężko mi z moim zdrowiem wyjść na prostą :(  No cóż, po czterdziestce kończy się gwarancja ;)

I to by było na tyle :)

wtorek, 26 listopada 2013

Niestety,...

... nie mogę już dokonać zdjęciowych poprawek. A niektóre fotki są strasznie nieostre :(
Zrobiłam w ciągu dwóch wieczorów 10 medalionów. Okupiłam to paskudnym bólem palców :( Bolały nie tyle od wyszywania, co od montowania metalowych elementów. Ale medaliony miały być "na wczoraj"...
Dlatego przy szybko nadchodzącym zmierzchu cyknęłam jakieś fotki, a dopiero dziś je obejrzałam. Masakra ;)
Dwóch medalionów w ogóle nie uwieczniłam na zdjęciach, bo ich nowa właścicielka prosto z moich rąk: jeden założyła na szyję, drugi do torebki i tyle je widziałam ;)))


Poza tym znów ratuję swoje zdrowie :( Tym razem zastrzykami z żelazem. Bardzo bolesne, ale nie mam wyjścia - muszę to jakoś przetrwać... I wypoczywać...
A najlepiej wypoczywa się przy haftowaniu :)

No to jeszcze na koniec piosenka.Stara i szara - jak lata osiemdziesiąte ;)


I to by było na tyle :)

sobota, 16 listopada 2013

Nie mogę...

...robić nic innego! Widzę już na blogach gwiazdki, aniołki, choinki, pierniczki... A ja ciągle siedzę przy medalionach. Ale, "klient nasz Pan" ;))) Te wisiorki - zrobione w zeszłym tygodniu - już mają nowe właścicielki ;)



Poza tym nie samymi robótkami człowiek żyje. Czasami to, co się zarobi, trzeba wydać na kulturę ;)
Na koncercie ELO byłam już czwarty raz. W zasadzie to jedyny zespól, na którego koncerty kupuję bilety. Tym razem trzeba było wybrać się aż do Zabrza... Ale to fantastyczne przeżycie, jak się na żywo słucha ulubionych piosenek :)




I to by było na tyle :)

sobota, 26 października 2013

Bywam tu...

... często, wbrew pozorom ;) Ale lepiej nie gadać, jak się nie ma nic do powiedzenia ;) 
Poza tym, pojawiłam się w nowym miejscu, by nie zaśmiecać Rękoczynów. Na nowym blogu są zdjęcia mojego zbioru naparstków.
Działalność robótkowa chwilowo zamarła. Powód prozaiczny - brak chęci i sił chyba też... Ale zakupione wczoraj bazy do kaboszonów, krawatki i łańcuszki nie mogą leżeć w nieskończoność. Ktoś chce je nosić, więc trzeba wygonić lenia i brać się do pracy :) To maleńka wprawka przed czekającą mnie lawiną medalionów do zrobienia...


Zrobiłam też breloczki - domki. Dwa już gotowe, trzeci do skończenia jutro. I w poniedziałek pójdą w świat :)




Dla miłośników muzyki jeszcze stara piosenka. Kiedyś, to był Bajm ;)


I to by było na tyle :)

czwartek, 26 września 2013

Chyba zacznę...

... robić podsumowania miesiąca ;) Bardzo dawno mnie tutaj nie było.
 Ale wrzesień, to niełatwy czas dla nauczycielek przedszkola. Nowe dzieci i przejęci rodzice skutecznie wysysają pokłady energii, których zapas staram się skumulować podczas urlopu. Jeszcze nie minął miesiąc w pracy, a ja już jestem jak dętka ;) Zmęczenie odbiera ochotę nawet do siedzenia przy komputerze...
Ale...trochę zaglądałam tu i tam :) I, choć w blogowych zabawach raczej nie biorę udziału, skusiłam się na przepiękne naparstki u Agnieszki. Agnieszka ma ogromną kolekcję naparstków, niemal z całego świata. I to Ona zaraziła mnie swoją pasją :) Tym bardziej było mi miło, że naparstki od Niej zasiliły moje skromne zbiory :)

Piękne, nieprawdaż? :)

Ponieważ haftowana biżuteria cieszy się niesłabnącym powodzeniem, porzuciłam dla niej (czasowo :) haft krzyżykowy. To powstało we wrześniu:


Oglądaczy bloga lojalnie uprzedzam, że  w najbliższych postach także będą królować medaliony i wisiory :)

Na koniec oczywiście jakaś fajna piosenka. Z wielkim sentymentem wracam do tamtych lat, tamtej muzyki... 


I to by było na tyle :)

sobota, 31 sierpnia 2013

Po raz kolejny...

...haftowana biżuteria. Niestety, każdy gotowy egzemplarz w tempie ekspresowym opuszcza moje mieszkanie. Wiąże się to z pewnymi niedogodnościami, ponieważ zdjęcia medalionów najczęściej są robione w przedpokoju na kolanie. Oj, bardzo im się spieszy do wyjścia ;) 
Jutro wychodzą następne i, o ile nie zapomnę, zrobię im zdjęcia w świetle dziennym :)

fioletowo - lawendowo - wrzosowy
rudy

Więcej nie piszę, bo kto to będzie czytał ;) No, chyba że pewna stęskniona za moimi postami, sympatyczna Studentka :) 

Jeszcze piękna piosenka i znikam :)


I to by było na tyle :)

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Haftowana biżuteria...

... nadal powstaje. Co prawda, w ogromnie wolnym tempie, bo upały ciągle nie odpuszczają. Najbardziej dokucza mi duża wilgotność powietrza - wszystko się do człowieka klei :( Nie znoszę tego...
A kolejną przeszkodą w systematycznym przyroście haftów są książki, które podczas urlopu namiętnie czytam :) 
A oto i dwa następne maleństwa w kolorach nieba.
Turkusowy:


Granatowy:


Paskudne zdjęcia mi wyszły, niestety. Tak się znam na fotografii, że nawet nie wiem, dlaczego ;) 

Bardzo dziękuję za niezmiernie miłe komentarze pod poprzednim postem. Pokazane wcześniej medaliony są już u swoich nowych właścicielek. Życzę im przyjemnego noszenia ;)))

I to by było na tyle :)