... niespodzianka! Nie będę Was zanudzać medalionami :) Nie, żebym nie miała co pokazać. Wprost przeciwnie - zrobiłam kolejnych 11, w nowych kształtach i kolorach. Tylko, ile można? ;)))
W ramach odpoczynku od medalionów i mikołajkowych prezentów, wyhaftowałam 2 fartuszki na butelki :
Jeszcze zapewne coś powyszywam, bo mam kolejne 2 tygodnie zwolnienia :( Coś ciężko mi z moim zdrowiem wyjść na prostą :( No cóż, po czterdziestce kończy się gwarancja ;)
... nie mogę już dokonać zdjęciowych poprawek. A niektóre fotki są strasznie nieostre :(
Zrobiłam w ciągu dwóch wieczorów 10 medalionów. Okupiłam to paskudnym bólem palców :( Bolały nie tyle od wyszywania, co od montowania metalowych elementów. Ale medaliony miały być "na wczoraj"...
Dlatego przy szybko nadchodzącym zmierzchu cyknęłam jakieś fotki, a dopiero dziś je obejrzałam. Masakra ;)
Dwóch medalionów w ogóle nie uwieczniłam na zdjęciach, bo ich nowa właścicielka prosto z moich rąk: jeden założyła na szyję, drugi do torebki i tyle je widziałam ;)))
Poza tym znów ratuję swoje zdrowie :( Tym razem zastrzykami z żelazem. Bardzo bolesne, ale nie mam wyjścia - muszę to jakoś przetrwać... I wypoczywać...
A najlepiej wypoczywa się przy haftowaniu :)
No to jeszcze na koniec piosenka.Stara i szara - jak lata osiemdziesiąte ;)
...robić nic innego! Widzę już na blogach gwiazdki, aniołki, choinki, pierniczki... A ja ciągle siedzę przy medalionach. Ale, "klient nasz Pan" ;))) Te wisiorki - zrobione w zeszłym tygodniu - już mają nowe właścicielki ;)
Poza tym nie samymi robótkami człowiek żyje. Czasami to, co się zarobi, trzeba wydać na kulturę ;)
Na koncercie ELO byłam już czwarty raz. W zasadzie to jedyny zespól, na którego koncerty kupuję bilety. Tym razem trzeba było wybrać się aż do Zabrza... Ale to fantastyczne przeżycie, jak się na żywo słucha ulubionych piosenek :)
... często, wbrew pozorom ;) Ale lepiej nie gadać, jak się nie ma nic do powiedzenia ;)
Poza tym, pojawiłam się w nowym miejscu, by nie zaśmiecać Rękoczynów. Na nowym blogu są zdjęcia mojego zbioru naparstków.
Działalność robótkowa chwilowo zamarła. Powód prozaiczny - brak chęci i sił chyba też... Ale zakupione wczoraj bazy do kaboszonów, krawatki i łańcuszki nie mogą leżeć w nieskończoność. Ktoś chce je nosić, więc trzeba wygonić lenia i brać się do pracy :) To maleńka wprawka przed czekającą mnie lawiną medalionów do zrobienia...
Zrobiłam też breloczki - domki. Dwa już gotowe, trzeci do skończenia jutro. I w poniedziałek pójdą w świat :)
Dla miłośników muzyki jeszcze stara piosenka. Kiedyś, to był Bajm ;)
... robić podsumowania miesiąca ;) Bardzo dawno mnie tutaj nie było.
Ale wrzesień, to niełatwy czas dla nauczycielek przedszkola. Nowe dzieci i przejęci rodzice skutecznie wysysają pokłady energii, których zapas staram się skumulować podczas urlopu. Jeszcze nie minął miesiąc w pracy, a ja już jestem jak dętka ;) Zmęczenie odbiera ochotę nawet do siedzenia przy komputerze...
Ale...trochę zaglądałam tu i tam :) I, choć w blogowych zabawach raczej nie biorę udziału, skusiłam się na przepiękne naparstki u Agnieszki. Agnieszka ma ogromną kolekcję naparstków, niemal z całego świata. I to Ona zaraziła mnie swoją pasją :) Tym bardziej było mi miło, że naparstki od Niej zasiliły moje skromne zbiory :)
Piękne, nieprawdaż? :)
Ponieważ haftowana biżuteria cieszy się niesłabnącym powodzeniem, porzuciłam dla niej (czasowo :) haft krzyżykowy. To powstało we wrześniu:
Oglądaczy bloga lojalnie uprzedzam, że w najbliższych postach także będą królować medaliony i wisiory :)
Na koniec oczywiście jakaś fajna piosenka. Z wielkim sentymentem wracam do tamtych lat, tamtej muzyki...
...haftowana biżuteria. Niestety, każdy gotowy egzemplarz w tempie ekspresowym opuszcza moje mieszkanie. Wiąże się to z pewnymi niedogodnościami, ponieważ zdjęcia medalionów najczęściej są robione w przedpokoju na kolanie. Oj, bardzo im się spieszy do wyjścia ;)
Jutro wychodzą następne i, o ile nie zapomnę, zrobię im zdjęcia w świetle dziennym :)
fioletowo - lawendowo - wrzosowy
rudy
Więcej nie piszę, bo kto to będzie czytał ;) No, chyba że pewna stęskniona za moimi postami, sympatyczna Studentka :)
... nadal powstaje. Co prawda, w ogromnie wolnym tempie, bo upały ciągle nie odpuszczają. Najbardziej dokucza mi duża wilgotność powietrza - wszystko się do człowieka klei :( Nie znoszę tego...
A kolejną przeszkodą w systematycznym przyroście haftów są książki, które podczas urlopu namiętnie czytam :)
A oto i dwa następne maleństwa w kolorach nieba.
Turkusowy:
Granatowy:
Paskudne zdjęcia mi wyszły, niestety. Tak się znam na fotografii, że nawet nie wiem, dlaczego ;)
Bardzo dziękuję za niezmiernie miłe komentarze pod poprzednim postem. Pokazane wcześniej medaliony są już u swoich nowych właścicielek. Życzę im przyjemnego noszenia ;)))