niedziela, 13 marca 2016

Ostatecznie...

...Mała Mi znalazła swoje docelowe miejsce w drewnianej ramce. Równie malutkiej, jak i ona sama :)

A kto śledzi uważnie mojego bloga (dobra, wiem, przesadzam ;) ten wie, że jeszcze nie pokazywałam Mikołaja na winylowej aidzie. I nie mam się czym chwalić, bo go nie skończyłam :( 
Jest wyhaftowany i czeka na swoją docelową formę przestrzenną. 
W tym roku tak szybko jest Wielkanoc, że Mikołaj musiał ustąpić miejsca zającom i pisankom :)

I to by było na tyle :)


sobota, 20 lutego 2016

Z dziesiejszego wpisu...

...zupełnie przypadkiem wyszła mi recenzja, a uściślając - ocena przydatności pewnego produktu. Dawno temu kupiłam w popularnej internetowej pasmanterii kwadratowy magnes na lodówkę, z miejscem na haft lub inną dekorację (tak brzmiał opis produktu). Towar swoje odleżał ;) Nadeszła chwila, że okazał się potrzebny. 
Wyhaftowałam szybciutko Małą Mi.
Na aidzie 18, dwoma nitkami muliny. 
Materiał wyprasowałam, przycięłam do odpowiedniego rozmiaru, włożyłam do magnesu, nałożyłam plastikowy wierzch i ...skończyło się moje szczęście.
Plastikowa część wierzchnia, przykrywająca haft, po prosu nie chce się domknąć :( Owszem, pusta przylega tak ściśle, że nie można jej otworzyć, ale włożony materiał już powoduje wypychanie tej pokrywy ku górze :( Mogę sobie do środka włożyć co najwyżej cieniutką kartkę papieru, ale nie wyhaftowany obrazek.
To nie pierwszy raz, kiedy spotykam się z taką sytuacją. Podobnie dzieje się z plastikowymi breloczkami. Nauczona więc doświadczeniem starałam się kupić produkt przeznaczony typowo dla haftów. Ten, niestety, również okazał się bublem :(
Na zdjęciu widać, jak po dociśnięciu lewej strony magnesu - odłazi prawa :(

No i magnes na lodówce. Tu widać prześwity i podklejony z tyłu czarny magnes. Aby to ładnie wyglądało, trzeba by pod spód haftu włożyć jeszcze cieniutką białą kartkę. Marzenie ;)
Magnes wisi, bo wisi, ale nie nadaje się do użytku. Wierzchni plastik, nawet przy delikatnym dotyku, wylatuje jak z procy i wszystko się rozpada :(
Niestety, ten produkt nie dostaje mojej hafciarskiej rekomendacji.
Rada: omijajcie te plastikowe magnesy, linijki, podstawki, breloczki szerokim łukiem.

I to by było na tyle :)

piątek, 29 stycznia 2016

W związku...

...z permamentnym brakiem czasu i nieustannie piętrzącymi się problemami, wyszywam tyle, co kot napłakał. Powstał więc tylko kolejny koci breloczek. Tym razem w szarościach, jak chciała jego przyszła właścicielka.

I dalej męczę mikołaja na winylowej aidzie. Ale dużo mi już nie zostało ;) Dziubanie koloru białego jedną nitką jest tak monotonne, że po dwóch rzędach zasypiam z robótką w ręku... ;)
To moje pierwsze kroki na aidzie winylowej. I inna technika haftowania. Dłuższa, niestety. Tu się nie da, jak w materiale, wkłuć igłę od razu przez dwie dziurki i przeciągnąć nitkę...A gdyby się dało, mikołaj już dawno byłby skończony.
I to by było na tyle :)


wtorek, 5 stycznia 2016

Recenzja...

...zestawu do haftu wreszcie pojawia się i u mnie.
Ptaszek skończony już dawno temu, ale zebrać się do napisania posta, jak zwykle, było mi ciężko ;)
Zestaw startowy już pokazywałam tutaj, można go dokładnie obejrzeć, wiec nie piszę, co wchodzi w jego skład ;) 
Ramkę i zestaw do haftu otrzymałam ze sklepu Kokardka
Przed haftowaniem zapoznałam się z instrukcją (jak nigdy ;). A tam wyraźnie napisano: haftowanie rozpocząć od środka. Szukam środka, szukam, a środka nie ma ;) Tzn. był, ale trzeba go było sobie samemu znaleźć. Szkoda :( Szkoda również, że drukowany schemat nie jest pokratkowany, bo moim oczom znacznie ułatwia to pracę...Wymierzyłam środek na aidzie i odetchnęłam z ulgą, że paskudnie wygięty materiał, po wbitej na środku igle do haftu, wypadnie akurat na brzuchu ptaszka ;)
Haftowanie żółtej wilgi przebiegało szybko, miło i sprawnie do momentu pojawienia się konturów. Żaden z nich nie wypadał w zwykłej kratce aidy, tylko wiecznie gdzieś obok. A ja tego trochę nie lubię...
Poza tym, zupełnie nie stresowałam się tym, że zabraknie mi nici. Muliny jest sporo, można się pomylić, wypruć, poprawić. Albo wyhaftować drugi obrazek :)

Niestety, numeracji nie podano.
Schemat niewielki, to i czasu na haftowanie wystarczy niewiele. Materiału po wyhaftowaniu wzoru też jest wystarczający zapas, można go spokojnie dopasować do wymiaru ramki. 
Tutaj skończona już wilga czeka na oprawę:
A dzięki uprzejmości sklepu, dostałam też ramkę, w którą mogłam hafcik oprawić.
Ramka jest bez szkła. 
Poniżej 2 zdjęcia gotowego haftu: z lampą błyskową i w świetle dziennym:
Podsumowując całe przedsięwzięcie:
- szczerze polecam takie zestawy, mogą być świetnym prezentem dla osób haftujących (np. ptaki są cztery do wyboru, a można też kupić wszystkie :)
- bardzo lubię wzory z Kokardki i od lat jestem ich fanką, są naprawdę piękne :)
- dziękuję sklepowi Kokardka za możliwość wyhaftowania wilgi, która tak się spodobała Masi, że od dziś jest już jej własnością :)
I to by było na tyle :)


wtorek, 29 grudnia 2015

Niewiele...

...w tym roku zrobiłam haftowanych prezentów. Nie miałam kiedy :(
Ale mam nadzieję, że tych kilka obdarowanych moimi pracami osób, było w miarę zadowolonych ;)

Prezentowy fartuszek na butelkę wina:

I medaliony:

Żeby pozostać jeszcze w świątecznym klimacie, haftuję teraz na winylowej aidzie mikołaja - zawieszkę na choinkę ;) 
I to by było na tyle :)

wtorek, 15 grudnia 2015

Mija taki rok,...

...w którym nie wyhaftowałam ani jednej kartki bożonarodzeniowej. Trudno, jakoś to moi znajomi i rodzina muszą przeżyć ;) Inne hafty zajmowały mi czas i na kartki już mi go po prostu nie wystarczyło. 
A teraz haftuję ptaszka, którego w ramach testu dostałam od sklepu Kokardka. Pierwsze krzyżyki na aidzie już są. Tak wyglądała przesyłka do testowania:

 Jak mi się ten zestaw haftuje? Ocena już wkrótce :)

I jeszcze prezent od Młodszego Studenta, który kilka godzin spędził na lotnisku w Londynie. Naparstków nie było, ale były hafciarskie czasopisma :)


I to było na tyle :)



piątek, 4 grudnia 2015

Dzisiejszy hafcik...

...w samo południe wyleciał biało - różowym samolotem z lotniska im. M. Kopernika we Wrocławiu :) Po niecałych dwóch godzinach wylądował w Eindhoven. Teraz należy do pewnych holenderskich miłośników psów rasy Border Collie :) Mam nadzieję, że prezent im się spodobał :)


I to by było na tyle :)