środa, 27 kwietnia 2016

Porzucam...

...na chwilę hafty z Muminkami. Ale tylko na chwilę :)
Zaistniała potrzeba wyhaftowania breloczka na początek maja. Więc wyhaftowałam :)

A to kwiaty pod oknem ;)

Póki co, powstają następne, majowe prezenciki...

I to by było na tyle:)

czwartek, 31 marca 2016

Nie mam szczęścia...

...do Muminków ;))) Ostatnio magnes, który miała ozdabiać Mała Mi, okazał się bublem i nie dał się zamknąć z haftem w środku. 
A tym razem, haftując Pannę Migotkę, niemiłą niespodziankę zrobiła mi lniana aida (AIDA DE LIN 14 ct) firmy DMC. 
Kupiona jakieś 2 lata temu, przeleżała na dnie szuflady, czekając na "swój czas". A kiedy ów czas nadszedł, uszyłam z materiału 2 okładki na zeszyt, a jeszcze jeden kawałeczek zostawiłam na oprawienie kalendarza. I zabrałam się za haftowanie. 
W połowie pracy pojawił się spory niepokój, bo coś mi nie pasowało...Przeliczałam krzyżyki, czy nie pomyliłam się we wzorze, ale nie...Panna Migotka, zamiast być pulchna, jak każdy Muminek, wyglądała na wychudzoną :( 
Przeliczyłam kratki i myślałam, że się rozpłaczę. Kratka 10/10 oczek miała wymiary prostokątne (ok. 17mm na 23 mm). Dlatego Panna Migotka się zdeformowała :(
Niby porządna firma, porządna tkanina, porządne pieniądze też kosztowała, a jednak bubel :(





Domyślam się, że gdybym zaczęła wyszywać obrazek na tkaninie obróconej o 90 stopni, to tym razem Panna Migotka wyglądałaby jak utuczony hipopotam...

Aida lniana DMC 14 ct, to kolejny produkt, którego nie polecam.

I to by było na tyle :)

niedziela, 20 marca 2016

Świąteczne życzenia...

...już dziś składam wszystkim odwiedzającym bloga. Zdrowia, spokoju, miłości i radości z życia :)
Na zdjęciu tegoroczne świąteczne kartki:

Wesołych Świąt!

I to by było na tyle :)

niedziela, 13 marca 2016

Ostatecznie...

...Mała Mi znalazła swoje docelowe miejsce w drewnianej ramce. Równie malutkiej, jak i ona sama :)

A kto śledzi uważnie mojego bloga (dobra, wiem, przesadzam ;) ten wie, że jeszcze nie pokazywałam Mikołaja na winylowej aidzie. I nie mam się czym chwalić, bo go nie skończyłam :( 
Jest wyhaftowany i czeka na swoją docelową formę przestrzenną. 
W tym roku tak szybko jest Wielkanoc, że Mikołaj musiał ustąpić miejsca zającom i pisankom :)

I to by było na tyle :)


sobota, 20 lutego 2016

Z dziesiejszego wpisu...

...zupełnie przypadkiem wyszła mi recenzja, a uściślając - ocena przydatności pewnego produktu. Dawno temu kupiłam w popularnej internetowej pasmanterii kwadratowy magnes na lodówkę, z miejscem na haft lub inną dekorację (tak brzmiał opis produktu). Towar swoje odleżał ;) Nadeszła chwila, że okazał się potrzebny. 
Wyhaftowałam szybciutko Małą Mi.
Na aidzie 18, dwoma nitkami muliny. 
Materiał wyprasowałam, przycięłam do odpowiedniego rozmiaru, włożyłam do magnesu, nałożyłam plastikowy wierzch i ...skończyło się moje szczęście.
Plastikowa część wierzchnia, przykrywająca haft, po prosu nie chce się domknąć :( Owszem, pusta przylega tak ściśle, że nie można jej otworzyć, ale włożony materiał już powoduje wypychanie tej pokrywy ku górze :( Mogę sobie do środka włożyć co najwyżej cieniutką kartkę papieru, ale nie wyhaftowany obrazek.
To nie pierwszy raz, kiedy spotykam się z taką sytuacją. Podobnie dzieje się z plastikowymi breloczkami. Nauczona więc doświadczeniem starałam się kupić produkt przeznaczony typowo dla haftów. Ten, niestety, również okazał się bublem :(
Na zdjęciu widać, jak po dociśnięciu lewej strony magnesu - odłazi prawa :(

No i magnes na lodówce. Tu widać prześwity i podklejony z tyłu czarny magnes. Aby to ładnie wyglądało, trzeba by pod spód haftu włożyć jeszcze cieniutką białą kartkę. Marzenie ;)
Magnes wisi, bo wisi, ale nie nadaje się do użytku. Wierzchni plastik, nawet przy delikatnym dotyku, wylatuje jak z procy i wszystko się rozpada :(
Niestety, ten produkt nie dostaje mojej hafciarskiej rekomendacji.
Rada: omijajcie te plastikowe magnesy, linijki, podstawki, breloczki szerokim łukiem.

I to by było na tyle :)

piątek, 29 stycznia 2016

W związku...

...z permamentnym brakiem czasu i nieustannie piętrzącymi się problemami, wyszywam tyle, co kot napłakał. Powstał więc tylko kolejny koci breloczek. Tym razem w szarościach, jak chciała jego przyszła właścicielka.

I dalej męczę mikołaja na winylowej aidzie. Ale dużo mi już nie zostało ;) Dziubanie koloru białego jedną nitką jest tak monotonne, że po dwóch rzędach zasypiam z robótką w ręku... ;)
To moje pierwsze kroki na aidzie winylowej. I inna technika haftowania. Dłuższa, niestety. Tu się nie da, jak w materiale, wkłuć igłę od razu przez dwie dziurki i przeciągnąć nitkę...A gdyby się dało, mikołaj już dawno byłby skończony.
I to by było na tyle :)


wtorek, 5 stycznia 2016

Recenzja...

...zestawu do haftu wreszcie pojawia się i u mnie.
Ptaszek skończony już dawno temu, ale zebrać się do napisania posta, jak zwykle, było mi ciężko ;)
Zestaw startowy już pokazywałam tutaj, można go dokładnie obejrzeć, wiec nie piszę, co wchodzi w jego skład ;) 
Ramkę i zestaw do haftu otrzymałam ze sklepu Kokardka
Przed haftowaniem zapoznałam się z instrukcją (jak nigdy ;). A tam wyraźnie napisano: haftowanie rozpocząć od środka. Szukam środka, szukam, a środka nie ma ;) Tzn. był, ale trzeba go było sobie samemu znaleźć. Szkoda :( Szkoda również, że drukowany schemat nie jest pokratkowany, bo moim oczom znacznie ułatwia to pracę...Wymierzyłam środek na aidzie i odetchnęłam z ulgą, że paskudnie wygięty materiał, po wbitej na środku igle do haftu, wypadnie akurat na brzuchu ptaszka ;)
Haftowanie żółtej wilgi przebiegało szybko, miło i sprawnie do momentu pojawienia się konturów. Żaden z nich nie wypadał w zwykłej kratce aidy, tylko wiecznie gdzieś obok. A ja tego trochę nie lubię...
Poza tym, zupełnie nie stresowałam się tym, że zabraknie mi nici. Muliny jest sporo, można się pomylić, wypruć, poprawić. Albo wyhaftować drugi obrazek :)

Niestety, numeracji nie podano.
Schemat niewielki, to i czasu na haftowanie wystarczy niewiele. Materiału po wyhaftowaniu wzoru też jest wystarczający zapas, można go spokojnie dopasować do wymiaru ramki. 
Tutaj skończona już wilga czeka na oprawę:
A dzięki uprzejmości sklepu, dostałam też ramkę, w którą mogłam hafcik oprawić.
Ramka jest bez szkła. 
Poniżej 2 zdjęcia gotowego haftu: z lampą błyskową i w świetle dziennym:
Podsumowując całe przedsięwzięcie:
- szczerze polecam takie zestawy, mogą być świetnym prezentem dla osób haftujących (np. ptaki są cztery do wyboru, a można też kupić wszystkie :)
- bardzo lubię wzory z Kokardki i od lat jestem ich fanką, są naprawdę piękne :)
- dziękuję sklepowi Kokardka za możliwość wyhaftowania wilgi, która tak się spodobała Masi, że od dziś jest już jej własnością :)
I to by było na tyle :)