piątek, 4 listopada 2016

W ramach rewanżu...

...za przepiękne szydełkowe zazdrostki do kuchni, wyhaftowałam Joannie breloczek z pudlem. Bo potrzebuje na prezent dla miłośniczki i posiadaczki właśnie takich trzech Potworków :)



Z Joanną widujemy się baaardzo rzadko :( A łączy nas masa wspomnień sprzed 30 lat ze wspólnego życia w internacie :)
Widzimy się w przyszłym tygodniu, powspominamy, a potem Joanna i breloczek pojadą do Niemiec...

I to by było na tyle :)



sobota, 22 października 2016

Na efekty...

...tego ostatniego życia w pędzie nie trzeba było długo czekać. Wczoraj wieczorem musiałam szukać pomocy z powodu zawrotów głowy, bólu w klatce piersiowej i wysokiego ciśnienia. Nawet przez chwilę myślałam, że mi się ciśnieniomierz zepsuł. 
Niestety, rzeczywistość okazała się jeszcze bardziej przygnębiająca, bo na izbie przyjęć zmierzone ciśnienie wynosiło 210/100.
Dostałam leki i po 6 godzinach wróciłam do domu. Ledwo żywa :( 
Dziś przez pół dnia dochodziłam nadal do siebie, masakra jakaś...
Teraz jak mantrę powtarzam sobie w myślach: zwolnij, zwolnij, zwolnij...

A robótkowo, metryczka, zrobiona tydzień temu (w pośpiechu, oczywiście) dla nowej obywatelki Holandii :)

I to by było na tyle :)

środa, 19 października 2016

Hafty gonią...

hafty. A ja nawet nie mam czasu, by zrobić zdjęcia i napisać posta na blogu. Ledwo coś wyjdzie spod igiełki, już znika ;)
Podobnie, w mgnieniu oka, zniknął ten zeszyt - prezent urodzinowy dla miłośniczki fitnessu :) 




I to by było na tyle :)

piątek, 30 września 2016

Prawie całe...

...moje dorosłe życie jest ze mną ten Potworek :) Jak mogłabym go nie mieć wyhaftowanego?


Maksio to już starszy, siwy pan. W kwietniu skończy 18 lat, więc powoli sposobi się do zrobienia sobie prawa jazdy ;)
 Póki co, jeszcze na siedzeniu pasażera :)

I to by było na tyle :)

czwartek, 22 września 2016

W tym roku wyjątkowo...

...zrobiłam mamie kartkę imieninową. Moja mama już nie chce, już ma dość. Ma całą szufladę haftowanych kartek ;)
Idea niechęci do kartek jest taka, że mam sobie nie marnować czasu na hafciki dla niej, tylko wyszywać ważniejsze rzeczy...
Ale co miałam zrobić z tymi pięknymi słonecznikami, które leżały samotnie w szufladzie już chyba cztery lata?
Oprawiłam i dałam mamie :)



Chciałabym jeszcze z tej serii kwiatowych kartek wyhaftować malwy, ale nigdzie nie mogę znaleźć do nich schematu :( Może wiecie, gdzie go szukać?

I to by było na tyle :)

czwartek, 15 września 2016

Koniec lata...

...to zawsze był newralgiczny czas w moim życiu, przede wszystkim zawodowym. A od ostatnich dwóch lat nakładają się też na tę porę roku i inne kłopoty...
Trudno w takiej atmosferze myśleć o przyjemności, jaką daje haftowanie. Wtedy nic się nie chce :(
Niemalże ostatkiem sił zmobilizowałam się do dokończenia wiosennych ptaszków na plastikowej kanwie, czyli zestawu, który otrzymałam od sklepu Kokardka. 

Mając na uwadze późniejsze wykorzystanie hafcików, podeszłam do tego zadania kreatywnie ;) Nie wiem, czy nie będzie mi to zaliczone na minus, ale zmodyfikowałam sobie wzory. Żeby jeszcze bardziej mi się podobały :) Oto one:


Sowie brakuje konturów, ale właśnie je haftuję. Będzie całoroczną ozdobą mojego nauczycielskiego kalendarza, dlatego zdjęłam jej z głowy wiosenny wianek :)
Różowy ptaszek czeka na swój domek który haftuję na osobnym kawałku kanwy. Do gałązki z ptaszkiem doczepię go za pomocą drucika/sznureczka. Całość ma być ruchoma, gdy będzie wisieć :)
Domek z motylkiem prawdopodobnie będzie magnesem na lodówkę, tak jak i pierwszy hafcik. No, chyba, że się rozmyślę co do jego przeznaczenia...
Po pracy zostało mi jeszcze tyle muliny, więc nie mam obawy, że czegoś zabraknie na dokończenie żółtego domku:
 Jak skończą się rady pedagogiczne, zebrania z rodzicami, jesienne wycieczki do teatru i inne "zabieracze wolnego czasu", to mam nadzieję, że będę częstszym gościem na własnym blogu ;)

I to by było na tyle :)

piątek, 5 sierpnia 2016

Mocne postanowienie...

..., żeby zaprzestać haftów na ścianę - zapadło! 
Zakończę tylko te dwie serie, które już jakiś czas temu zaczęłam haftować. Pierwsza z nich jest taka barowo - marketowo - kawiarniana. Pierwszy obrazek skończyłam:

Do wyhaftowania zostały jeszcze 3...

I już lata świetlne trwa moja przygoda z chałupkami, których jest z 10. Mam schematy chyba do 8 i na tym poprzestanę. 7 chałupka jest w trakcie haftowania od dwóch lat ;) 
Jeśli ktoś jest zainteresowany obejrzeniem chałupek, zapraszam do panelu bocznego i wyboru etykiety: chałupki. Wyświetlą się wszystkie ;)
I dylemat: gdzie ja to wszystko powieszę? Ścian już w domu brakuje...
Poza tym, od kilku lat haftowane obrazki mają konkurencję w postaci szafeczek z naparstkami...Kolekcja naparstków powoli, bo powoli, ale się rozrasta. Co rusz dokupuję nową gablotkę na kolejne eksponaty.
Tak więc postanowiłam nie haftować już niczego na ścianę. Chyba wystarczy mi już to, co mam ;)
 I to by było na tyle :)